NIEZAPOMINANY ŚLUB W TOSKANII

Jesteśmy tu dla Was – by ten dzień był taki, jak w Waszych marzeniach…
08/08/2019
WYSPA ŚLUBÓW CAMEO – ZAKYNTOHS
30/03/2020

NIEZAPOMINANY ŚLUB W TOSKANII

ŚLUB ZA GRANICĄ?!

ŚLUB W TOSKANII?!

Kiedy powiedziałam mojemu narzeczonemu, że marzy mi się ślub za granicą, a dokładniej w Toskanii, jego zaskoczenie było ogromne…

On jest bowiem osobą przywiązaną do tradycji, której ślub za granicą kojarzy się z ślubem w polskim kościele, wielka salą, ogromną rodziną, znajomymi, orkiestrą i zabawami…

Ja należę natomiast do osób, których największa pasją są podróże… Nazywam się często obywatelem świata :). Nie dlatego , że nie kocham Polski… Kocham i to bardzo. Jest miejscem, w którym się urodziłam, gdzie jest moja rodzina, moja praca, wszystko co kocham…

Każda jednak podróż, każdy wyjazd za granicę to jednak nowe doświadczenie, nowe miejsce, które mogę poznać, odwiedzić… Kiedy zatem myślałam o swoim wymarzonym ślubie, z ukochaną osobą, od razu przychodził mi na myśl kameralny ślub za granicą wśród najbliższych mi osób…

Na szczęście, mój cudowny narzeczony, który przyzwyczaił się już chyba do moich szalonych pomysłów, w końcu dał się namówić na ten dla wielu, nawet już po fakcie, szalony pomysł.

Przygotowania trwały kilka miesięcy. Wpierw znalezienie odpowiedniego miejsca – padło na moja ukochaną Toskanię i stary blisko 100-letni toskański dom <3. Następnie, znalezienie kościoła, w której miała odbyć się ceremonia zaślubin…. I znaleźliśmy! Wspaniały, zabytkowy ok 1000- letni kościółek na wzniesieniu, w bajecznej, niewielkiej toskańskiej miejscowości Badia Tedalda..

Suknia, zaproszenia, załatwianie potrzebnych formalności, garnitur, dekoracje i oczekiwanie na wyjazd <3.

Wspaniały czas, którego nigdy żadne z nas nie zapomni…

I w końcu nastał nasz dzień wyjazdu do Włoch – 22 września 2019 roku… Busem zapakowanym po brzegi, wyruszyliśmy w kierunku Toskanii. Towarzyszyło temu ogromne zdenerwowanie, czy niczego nie zapomnieliśmy, ale i ogromne wzruszenie… Z tej kolejnej dla nas wspólnej wyprawy mieliśmy wrócić już jako mąż i żona …. Ahhh <3

We wrotek byliśmy już na miejscu. Kolejne wzruszenie, kiedy na żywo zobaczyliśmy ten piękny, ogromny dom, który do tej pory wiele razy przeglądaliśmy tylko na zdjęciach. Jakież było nasze zaskoczenie, kiedy zobaczyliśmy ten piękny ogród, tą wszechobecną ciszę, pomocnych właścicieli i ich pracowników… Wtedy byłam już na 100% pewna, że to właśnie to miejsce… Miejsce, które sobie wymarzyłam. Stoję teraz przed nim i jest realne, jesteśmy tutaj wraz z moim narzeczonym i tutaj właśnie odbędzie się nasz wymarzony ślub za granicą…

Rozpoczęliśmy przygotowania, bo już w sobotę mieli przyjechać nasi najbliżsi :).

Zakupy, pierwsze odwiedziny kościoła i tutaj przyznam szczerze pierwszy raz łzy płynęły po moich policzkach… Kościółek przeszedł bowiem moje najśmielsze oczekiwania! Położony na wzniesieniu, stary kościółek, który kiedyś pełnił rolę zamku z widokiem na magiczną Toskanię, do tego skromne, ale jakże piękne wnętrze. Nie mogliśmy trafić lepiej! Nigdy nie zapomnę tego uczucia, kiedy spacerując po kościele, zdałam sobie sprawę, że już za 3 dni pójdę w kierunku ołtarza, gdzie czekać będzie mój ukochany…

Dni do przyjazdu gości zleciały jak z bicza strzelił. W sobotę rano już większość gości była z nami! Wzruszenie, radość, podniecenie towarzyszyło każdemu z nas!

Sobota upłynęła na wspólnym dalszym przygotowywaniu do najważniejszego dnia w naszym życiu, naszego ślubu.

Wszyscy bez wyjątku pomagali, to było takie cudowne!

Wieczorem wspólna włoska kolacja przygotowana przez naszego gospodarza i do spania, bo już jutro ważny dzień!

29 września 2019 obudziłam się rano spokojna, spełniona i szczęśliwa :)… Byliśmy we wspaniałym miejscu, wśród tych, których kochamy najbardziej i wtedy mój narzeczony pierwszy raz powiedział mi, że dziękuje, że go na to namówiłam! Łzy szczęścia napłynęły mi do oczu… Pomyślałam, tak udało się! Jesteśmy tutaj razem a mój, nasz 😉 wymarzony ślub za granicą właśnie się realizuje…

To był szalony poranek… Makijaż, fryzura, suknia … Myśl o moim narzeczonym, który przygotowywał się w innej części domu… Pamiętam, kiedy moi bracia zapytali, czy jestem gotowa, bo wszyscy, łącznie z Młodym Panem, już pojechali i czekają w kościele… Tak, oczywiście, że byłam gotowa. Nie mogłam się już doczekać, kiedy prowadzona przez moich cudownych braci do ołtarza zobaczę mojego przyszłego męża! Tak też się stało. Radość, łzy szczęścia, wzruszenie a w tle piosenka Halleluja…. Następnie piękna uroczystość, słowa przyrzeczenia. Nie zapomnę tych chwil do końca życia. Kiedy ksiądz powiedział: „ogłaszam Was mężem i żoną” totalnie się rozkleiłam ze szczęścia. Mój mąż również <3

Potem już czas mknął tak szybko, że chciałoby się zatrzymać go choć na chwilę… Życzenia, toast, pierwszy taniec, a następnie wspaniały wymarzony wieczór oraz noc w towarzystwie wyśmienitej włoskiej kuchni oraz magicznej toskańskiej scenerii…. Zabawa trwała do rana!

Poniedziałek upłynął na relaksie i odpoczynku. Nasi najbliżsi dziękowali nam za zaproszenie. Od wielu osób usłyszeliśmy, że to było najpiękniejsze wesele na jakim byli. Cieszyli się, że mogli w nim uczestniczyć i powtarzali, że pewnie już ich coś tak wyjątkowego nie spotka! To było najlepszy prezent dla mnie i dla mojego męża, który kolejny raz podziękował mi i powiedział, że gdyby miał cofnąć czas i jeszcze raz podjąć decyzje o ślubie, to byłby to właśnie ślub za granicą :).

I niestety nieubłaganie nadszedł wtorek , czyli dzień wyjazdu naszych wspaniałych gości… Łzy lały się strumieniami, jakbyśmy rozstawali się na długi czas, a tymczasem mieliśmy zobaczyć się w domu już za kilka dni… Te kilka dni z nimi, były jednak tak cudowne, że wszyscy chcieli, aby trwały jak najdłużej… Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy…

Przed nami jednak otworzył się nowy świat, świat który od teraz będziemy tworzyć już jako mąż i żona, nasz świat :). Początkiem do tego na zawsze już zostaną niezapomniane wspomnienia z najcudowniejszego dnia w naszym życiu – z naszego ślubu za granicą 🙂

Śmiało mogę powiedzieć, że ślub to faktycznie najwspanialsze wydarzenie każdego z narzeczonych, ale ślub za granicą to spełnienie najskrytszych marzeń!

Pamiętajcie, że lepiej wspominać niż marzyć!

www.slubyzagranica.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *